„Jeden Pokój” Wanda Półtawska. Film dokumentalny.



Praca na budowie

Powiększ

Tu można posłuchać wywiadu nagranego w Radiu Józef, który po trosze opisuje komplikacje związane z początkiem filmu. Gdy został skończony scenariusz, kiedy wchodziliśmy w okres przedprodukcyjny, zaczęliśmy poszukiwać pieniędzy i natrafialiśmy na same przeszkody. Nikt nie chciał nam pomóc, a potrzebne były choćby minimalne pieniądze na utrzymanie. Poproszono mnie, żebym na budowie zainstalował system 16 kamer. Były takie dni, kiedy padał deszcz, człowiek był zmęczony, a trzeba było jeszcze popracować ciężkimi maszynami, kilofem czy łopatą. Wielokrotnie trzeba było pracować na wysokościach, a ja nie miałem swoich drabin specjalistycznych, ponieważ to jest bardzo drogie. Na budowie mieli taki specjalny podnośnik i prosiłem robotników, czy mogliby mnie podnieść. Pomyślałem, że dam 2 butelki wódki tym operatorom i oni mi pomogą zamontować te kamery. Dałem im wódkę, ale ku mojemu zdziwieniu oni zaczęli pić to w trakcie, kiedy mnie podnosili. Nagle na wysokości 10 czy 12 metrów wózek zaczyna się chwiać. Zaczyna być bardzo niebezpiecznie. Oni jeżdżą jak wariaci, rozrzucają wszystkie narzędzia. Kiedy założyłem kamerę mówię, że już zjeżdżamy na dół, ale ten człowiek nie reaguje w ogóle. Patrzę a on wypadł z tej kabiny pijany. Nie był w stanie utrzymać się na własnych nogach. Jednak Pan Bóg cały czas czuwał nade mną, bo przecież wystarczyło tylko żeby ruszył joystikiem i po prostu by mnie zabił, albo zburzył cały ten budynek. Następnego dnia znów spytałem, czy mógłby mnie ktoś podnieść, ale nikt nie chciał pomóc. Dopiero kierownik budowy powiedział, że mi pomoże. Podniósł mnie i poszedł. A on jak gdzieś poszedł, to wracał po paru godzinach. Założyłem kamerki i siedzę godzinę, i czekam czy ktoś mnie opuści, ale nic. Byłem blisko rusztowania, więc przeskoczyłem na nie i zszedłem 10 metrów w dół. Wsiadłem do tego urządzenia, popatrzyłem jak to mniej więcej się obsługuje i ruszyłem. Przez jakiś czas jechałem pod kątem 30 stopni, gdyż nie mogłem znaleźć przycisków, które poziomują kabinę, ale jakoś zaparkowałem tę maszynę.
Pewnego dnia, kiedy tak stałem na budowie po kostki w błocie i wodzie, podszedł do mnie inwestor budowy i mówi: słuchaj Paweł przyszedł do Ciebie list. Był to list od Pani Wandy. Otwieram i czytam: Pani dr Wanda Półtawska ma zaszczyt zaprosić Pana na wręczenie doktoratu honoris causa KUL. Pomyślałem sobie wtedy, że Pan Bóg i Duch Święty mają niezłe poczucie humoru. Ja taki ubłocony, brudny, taki zwykły prosty człowiek i nagle zostaje zaproszony na wręczenie doktoratu. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie.

Jeden Pokój
COPYRIGHT © 2017 Paweł Zasrzeżyński www.odnaleziony.pl