„Jeden Pokój” Wanda Półtawska. Film dokumentalny.



Muzyka do filmu

Znajome osoby, które pomagały mi przy filmie, wiedziały, że poszukuję muzyki do filmu. Wiedziałem, że Pani Wanda kocha las. I tak pomyślałem, że tu musi być muzyka związana z lasem, śpiew ptaków, szum wiatru i śpiew góralski taki, który śpiewano dawniej podczas wypasania bydła. Przychodzą do mnie te osoby i mówią mi, że były na festynie i była taka dziewczyna z zespołu „Zbóje”, ładnie śpiewała i dają mi do niej numer telefonu. Byłem zaskoczony, ale zadzwoniłem do tej kobiety i pytam, gdzie możemy się spotkać. Okazało się, że Pani Agnieszka mieszka w Słopnicach. Umówiliśmy się na przystanku, Pani Agnieszka wracała akurat z pracy, podszedłem do niej i proszę, aby coś zaśpiewała. Popatrzyła taka zdziwiona, że tak tu na przystanku, ale zaśpiewała i rzeczywiście ten głos był niezwykły. Wyszliśmy na górę (aby zobaczyć, jak będzie wyglądał śpiew na hali), zrobiłem takie prowizoryczne studio nagrań i Pani Agnieszka śpiewała. Co bardzo dziwne, nie robiliśmy żadnych dubli. Pani Agnieszka śpiewała, a ja nagrywałem. Nagraliśmy 13 piosenek, których można posłuchać na tej stronie internetowej. Puenta była taka, że Pani Agnieszka z całym swoim zespołem śpiewała na weselu Romka i Julii. Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury z Kamienicy, Pan Marek Mietek także był ze swoim zespołem góralskim. Było to coś pięknego, ta relacja tych nieznających się dwóch zespołów góralskich z okolic Kamienicy i z okolic Słopnic, które nawzajem „prześpiewywały” się na weselu.

odsłon: 7536 » wyodrębnij
Romek i Julia
Powiększ

Romek przyjechał na plan z dwójką swoich dzieci, gdyż nie miał z kim ich zostawić. Dzięki Bogu miałem dwie osoby zaprzyjaźnione z filmem, które zaopiekowały się dziećmi. Potem dowiedziałem się, że Romuald żyje w konkubinacie przez 13 lat, a dwójka ich dzieci jest nieochrzczona. Przeraziłem się tym wszystkim, ale Pan Bóg i Duch Święty był z nami cały czas. W pewnym momencie na palnie pojawia się Julia. Wiedziałem, że miała przyjechać, ale nie wiedziałem kiedy. Julia przyjechała z Opola, z festiwalu opolskiego (jest kostiumografem i ubierała gwiazdy, które tam występowały). Dla Romka ten plan był rekolekcjami życia i jak się mi potem zwierzył, to on poprosił Julię, aby do niego przyjechała. Po skończonych zdjęciach Pani Wanda powiedziała, że chce porozmawiać jeszcze z Julią. Miałem włączone kamery, ale wiedziałem, że nie mogę przy nich siedzieć, żeby nie pokazywać, że jest to nagrywane. Biłem się z myślami, czy zostawić sprzęt nagrywający włączony czy nie? I tak w sercu pomyślałem, że zostawię. Kiedy wróciłem po pół godziny, wyłączyłem wszystko i dopiero w trakcie montażu zrozumiałem, że mam wszystko zarejestrowane. Było to niezwykłe odkrycie, że jest nagrany ten proces, kiedy oni podejmują decyzję że eezmą ślub. Julia pyta, czy Pani Wanda zostanie świadkiem? Ucieszyłem się bardzo, że mam to w obrazie i dźwięku. Tego samego dnia, po tej rozmowie Julia z Romkiem powiedzieli nam, że chcieliby wziąć ślub, a ja zapytałem, kto ma to zorganizować: ja czy Bartek? Wybrali mnie i poprosili na świadka. Mijały miesiące. Każdy zajął się swoimi sprawami, a ja zostałem z tym sam. Wiedziałem, że mam skończyć film, a nie mam zbyt wielkich środków finansowych. A na głowie miałem jeszcze sprawę jeszcze całego wesela. No to wiadomo znów całkowite wsparcie w Duchu Świętym.

odsłon: 7105 » wyodrębnij
Wesele
Powiększ

    Kiedy montowałem film zacząłem przygotowania do wesela. Duch Święty całkowicie mi w tym pomagał. Skontaktowałem się z Panem Markiem Mietkiem – dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Kamienicy i powiedziałem jak wygląda sytuacja. Zapytałem czy mógłby mi jakoś pomoc? Zgodził się na pomoc, ja miałem dać tylko pieniądze na produkty, a reszta była na głowie Pana Marka. Przyjechałem można powiedzieć do nieznajomej osoby dałem potrzebną ilość pieniędzy i zapomniałem o tym w ogóle. Pomyślałem sobie, że to wszystko jest w rękach Boga. Ustaliliśmy, że o 12 będzie ślub w Szczawie, potem przejazd dorożkami do karczmy Młyn w Kamienicy, gdzie o 14 miał być obiad i o 17 zakończymy to wszystko. Jednak karczma Młyn przeniosła wszystko na poniedziałek. W poniedziałek zgodnie z planem o 12 rozpoczęła się Msza Święta. Podczas Eucharystii usłyszeliśmy przepiękne kazanie o krzyżu. Kaznodzieja mówił, że bez Boga nie ma siły małżeństwa, że małżonkowie zawsze mogą uklęknąć pod tym krzyżem i zawsze odnajdą pojednanie. Treść tego kazan    ia będzie można odszukać na tej stronie internetowej. Po Mszy Świętej przejechaliśmy dorożkami do karczmy Młyn. Było to niesamowite. Dwa konie, które prowadziły dorożkę zachowywały się jak wściekłe i bez przerwy się gryzły między sobą. Pani Wanda była tak rozbawiona tą sytuacją, a do tego jeszcze ten przejazd dorożkami między Szczawą a Kamienicą. To było prawie 12 km, także jak jechaliśmy tymi dorożkami to zatamowaliśmy cały ruch, powstał gigantyczny korek. Po drugie to był poniedziałek, ludzie pracują w polu, coś się dzieje, a tu nagle wesele na wsi. Dokładnie o 14 przyjeżdżamy do karczmy na obiad i o 17 kończymy. Idealnie tak jak zaplanowaliśmy, tak skończyliśmy. Było to niesamowite, aby zgodnie z planem, tak co do minuty zrealizować takie przedsięwzięcie.

odsłon: 7377 » wyodrębnij
Rekwizyty
Powiększ

W filmie na oparciu Pani Wandy wisi welon. Pani Wanda, gdy to zobaczyła, pyta: co to jest? Po co to? Odpowiedziałem: a tak trochę poezji. Jednak po jakimś czasie podszedłem do Romka i zapytałem, że może ściągnę ten welon, bo to nie pasuje? Romek odpowiedział:  tak ściągnij, do niczego nie pasuje. Jednak po pewnym czasie wszyscy zrozumieli, że ten welon bardzo pasuje. Romek się uśmiechnął i mówi, że w tym filmie rekwizyty same się ogrywają. „Ogrywają się” to jest takie powiedzenie w świecie teatralnym, filmowym, ponieważ wszystkie przedmioty, które pojawiają się na ekranie, muszą mieć jakiś sens. Jak wisi strzelba na ścianie w pierwszym akcie, to wiadomo, że w ostatnim wystrzeli. Tak samo było z tym welonem. Podobnie jest ze strojem góralskim. Pani dyrektor Muzeum Spod Zegara w Lublinie nie mówi nic w filmie, tylko przysłuchuje się rozmowie Romualda i Julii i jest ubrana właśnie w strój góralski, mimo że jest lublinianką. Dlaczego jest ten strój? Dlatego, że całe wesele jest weselem góralskim, jesteśmy ekipą pochodzącą z gór. Pani Wanda także ubrana jest w spódnicę góralską i ma na sobie chustę góralską. Potem Pani Wanda sama poprosiła, żeby jako honorarium ofiarować jej tę oryginalną spódnicę i chustę.

odsłon: 5702 » wyodrębnij
Poprzednia | 1 | 2 | rekordów: 14, strona 2 z 2
Jeden Pokój
COPYRIGHT © 2017 Paweł Zasrzeżyński www.odnaleziony.pl